Zadziwia mnie fakt, że nie ma dobrych lesbowych blogów, tzn. takich, które czyta się z zapartym tchem i czeka niecierpliwie na kolejną notkę.
Skromnie, jak na mnie, dopowiem tylko, że ja na swoje wpisy jestem bardzo łakoma, tzn. na te z charyzmą.
Głód rośnie w miarę czytania, tylko że weny brak.
Związek mnie uwstecznia literacko i nawet trochę duchowo, bo braków brak, a gdy czuję ich niedosyt zaczynam myśleć jak standardowa nudna lesba i tak też pisać zaczynam a tak być nie może.
Ale popracuję nad sobą i napiszę coś o tej monogamii... z czystej próżności czytania siebie i ku potomności, za 2 lata, zgodnie z klątwą :)
Ponieważ siedzę na kolanach Żony, a Ta mi truje (jak to Żona), że trza by było sprostowanie do poprzedniej notki napisać, bo patyczaki nie będą chciały mieć potomstwa (a sekszą się w większym natężeniu niż ja w czasach największej aktywności kochankowania ;) ), piszę...
Zamierzam być szczęśliwą Królową z kotem na kolanach z Żoną pod dupą i z patyczakami na ciele :D
Tak mi dopomóż Mymludzie i wszystkie sewendejsy...
Swoją drogą czy zakochana Królowa może być Królową sewendejsów? Chyba nie, ale to już na inną porę cyklu, bowiem pms sobie właśnie poszedł ;)
Istnieją orgazmy intelektu (niezwykle rzadkie), muzyczne, literackie itd.
Orgazmy cielesne jednak też można podzielić.
Czasami są takie wymuszone, takie by dojść i mieć odhaczone, to orgazmy techniczne. Ich moc jest silna, ale nie pod względem przeżyć emocjonalnych. Ale to tylko z kochankami mniej wartościowymi w celach treningowych.
Czasami są nienasycone, niepełnowartościowe, gdy chce się jeszcze więcej, to orgazmy niespełnione. Nie są silne, stanowią preludium do kolejnych, których nie będzie. Najczęściej dają upust masochizmowi emocjonalnemu. To z kobietami, które zasługują na bycie kochankami długoterminowymi, choć tego nie chcą.
Ale najpiękniejsze są orgazmy z wizjami. I nieprawda, że takie zdarzają się tylko z miłości, choć te dają największe prawdopodobieństwo wizualizacji wszelakich. U mnie jawią się ostatnio kolorami. Wczoraj przerabiałam pomarańczowy...
Prawda jest taka, że kryształowe żyrandole widziałam tylko zaspokajając samą siebie, ale nie wiecie jeszcze o orgazmie kosmosu, gdy łączysz się z wszechświatem a powrót na ziemię jawi się ze łzami szczęścia. Prawdopodobieństwo osiągnięcia tego stanu zwiększają szeroko pojęte środki psychoaktywne, w których się lubuję, oraz Miłość.
Wciąż czekam na Orgazm Życia i jestem już na półmetku osiągnięcia.
Bez trzymanki nie dało się jechać. W takim armagedonie na drodze jeszcze nie uczestniczyłam. Nic nie widziałam a ślisko było jak cholera. Miałam wrażenie, że Magda frunie. 40km/h jeszcze nie jechałam na tej trasie. Miałam dwa poważne zawahania, i cały czas w moich myślach pulsowała myśl, że jestem samobójcą. Ale wróżki szeptały tylko „jak nie teraz, to kiedy?"
I dojechałam, prosto w Jej ramiona. I wyciszyłam wstrząska i roztrzęsienie paniki, i przyszedł ten cudowny stan bycia dumnym z siebie.
Sił mi przybyło. I Wiary.
Będziemy banalną, powtarzalną w schematach parą lesb z kotem na czele. Ale skoro banały dają szczęście, to zamierzam się im podporządkować.
Jeszcze tylko pracę muszę znaleźć.
I przyznaję rację mojemu ulubionemu Optykowi, że seks jest połową (albo więcej) udanego związku.
Stanęłam. I stoję w punkcie. Czy martwym?
Potrzebuję zmian. Potrzebuję też nie bać się zmian.
No to ruszam, bo muszę się rozpędzić, by pokonać zakręt.
Obym się nie wykoleiła.
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 120197

...między dziwką i arystokratką...
'Słowa są jak obraz, który właśnie maluję. Jak oczy duszy mej otwarte, marzenia, których mało wciąż. Kiedy mówię nikim, Kiedy piszę Bogiem jestem.' ...
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||